|
"...Ciemne cienie zalegały powoli nad doliną.W oddali błyszczały jeszcze odległe ośnieżone szczyty. Ognisko trzaskało żywo rozświetlając gestniejący mrok.Koń parsknął niespokojnie.Brodaty meżczyzna w podniszczonej kurtce ze skóry jeleniej przysunął się bliżej ciepłego kręgu.O ramię oparł swój karabin i wpatrując się w płomienie,tęsknie zanucił pieśń..."
Tak prawdopodobnie wyglądał wieczór wielu traperów i "ludzi gór" przemierzających bezkresne połacie Nowego Świata. I tak jak chrakterytyczne dla tych ludzi było ubranie wzorowane na indiańskim,długie noże "Bowie" i szerokie kapelusze tak i bronią przez nich używaną do polowań czy obrony przed dzikimi zwierzętami w większości przypadków był Kentucky Longrifle. O tym karabinie mówi się jako o "kamieniu milowym" w historii rusznikarstwa jak i dziejów Ameryki Północnej.Dlaczego?
Jak to drzewiej bywało...

Jak zlepek różnych kolonii uzbrojenie stosowane przez osadników było odzwierciedleniem ich pochodzenia, kultury ,tradycji czy sytuacji majątkowej. Spotykało sie więc przeważnie karabiny i strzelby angielskie, francuskie a także belgijskie, hiszpańskie czy niemieckie z zależności od wpływów danego kraju na obszarze kolonii.

Jednak nie poprzestawano na imporcie i bardzo szybko ruszyła rodzima produkcja.Każde z hrabstw posiadało wiodących rusznikarzy ,którzy produkowali broń nazywaną później od nazwy hrabstwa,kolonii czy nazwiska wytwórcy .Stąd mamy takie karabiny jak Bedford Rifle,Tennessee Longrifle,Lancaster Longrifle czy popularny Hawken Longrifle.Jednak nasz wywodził się ze stanu Kentucky.Jako kraina tytoniu i kukurydzianego bimbru wymagała ochrony za pomocą "grzmiących kijów".
Karabin Kentucky został skonstruowany przez rusznikarzy pochodzenia niemieckiego pod koniec XVIII wieku.Co ciekawe była to broń rodzima występująca tylko na kontynencie amerykańskim.Pierwotnie posiadał zamek skałkowy,dopiero w pierwszej połowie XIX wieku nastąpiła modernizacja tego karabinu i stosowano zamki kapiszonowe o wiele bardziej skuteczne i niezawodne.
Była to broń bardzo chętnie używana przez traperów czy osadników a przemawiały za tym jej zalety np. mała waga , długa , gwintowana lufa,wysoka celność.Ta ostatnia cecha była osiągnięta właśnie dzięki zastosowaniu lufy gwintowanej o dosyć małym jak na broń czarnoprochową kalibrze bo od .38 do .45 cala.Pamiętać należy że w tym okresie wciąż królowały wielkokalibrowe muszkiety wojskowe o gładkiej lufie,długie i ciężkie.Broń gwintowana była to broń myśliwska często robiona na indywidualne zamówienie a przez to droga.Zastosowanie więc gwintowanej lufy w tym powszechnym karabinie było więc przełomem technologicznym.
Zalety te ujawniły się w całej jaskrawości podczas wojny o niepodległość jaką kolonie prowadziły z Wielką Brytanią. Wtedy to oddziały złożone z traperów ukryte wśród zagajników zasypywały z daleka Anglików celnym i skutecznym ogniem powodując w ich szeregach duże straty.Angielskie muszkiety gładkolufowe jak i styl prowadzonej walki czyli atak kolumnami nie dorównały świetnym strzelcom wyposażonym w bardzo celną broń.
Karabin ten był produkowany w wielu innych hrabstwach pod innycm nazwami np. w Pennsylvanii.Wielu rusznikarzy ozdabiało łoża i kolby pięknymi elementami z mosiądzu więc niektóre egzemplarze naprawdę wzbudzały zachwyt.

Bliskie spotkanie
Karabin Kentucky z jakiego miałem przyjemność strzelać jest repliką hiszpańskiej firmy Ardesa.Jest to broń z zamkiem kapiszonowym czyli model z pierwszej połowy XIX wieku.Jak większość produktów tej firmy nie odwzorowuje w stu procentach oryginału ale stanowi raczej swobodną interpretację tematu.Wprawdzie wykonanie jest poprawne i zgodne historycznie jednak brakuje elementów podkreślających odmienność broni np. wykorzystanie tego samego zamka co w innych produktach tej firmy obniża ogólną ocenę.Model uwidoczniony na zdjęciach jest wykonany z zestawu do samodzielnego montażu tzw. "kita".Właściciel zastosował barwienie materiałami naturalnymi jakie stosowane było w dawnych czasach. Lufa nie jest oksydowana co również przysparza broni oryginalności.Oczywiście lufa taka wymaga więcej troski.Każde zamoczenie lufy i pozostawienie jej bez przetarcia skutkuje rudymi wykwitami rdzy.Niezbędna jest więc pielęgnacja i obfite stosowanie olejów ochronnych. Nie muszę dodawać że trzeba broń czyścić bezpośrednio po każdym zakończonym strzelaniu. Gotowe modele będące w sprzedaży najczęściej posiadają jednak łoże lakierowane a lufę czernioną oksydą.
Lufa jest długa.Długość wynosi 85 cm co zapewnia wysoką celność jak i skuteczne wykorzystanie ładunku prochowego.Pociski miotane z tak długiej lufy osiągają znaczne prędkości.Gwint 1-66" jednoznacznie kwalifikuje tę broń do strzelania kulami co też czyni znakomicie. Na lufie zamocowana jest muszka w postaci mosiężnej blaszki i prosta szczerbinka wykonana z metalowej płytki.

Pewnie nasuwa się pytanie jak regulować takie przyrządy?
No cóż.Chyba jedyna dostępna metoda to pilnik i młotek.Ma to swoją wadę gdyż wystarczy mała pomyłka czy zbyt drastyczny ruch pilnikiem i szczerbinka przestaje spełniać swoje zadanie.Najczęściej jednak nie jest to konieczne.Otóż wystarczy przestrzelać taki karabin i ocenić właściwą dawkę prochu przy której ustawienie przyrządów zaowocuje trafnym strzałem.Pamiętać należy iż kiedyś nie strzelano do tarcz , czy nie stosowano słąbych ładunków dla wygody czy oszczędności prochu.Broń ta miała być przede wszystkim skuteczna i ZAWSZE stosowano maksymalną dawkę prochu.Każdy karabin zanim opuścił warsztat rusznikarza był przestrzeliwany na takiej właśnie dawce prochu i rusznikarz pilnikiem dokonywał niezbędnych korekt.Klient kupował broń celną i używał takiej samej dawki.Jako że rzadko strzelaną kulą na dystanse powyżej 100 m. nie było takiej konieczności aby przyrządy przestawiać.Przy dużej dawce jaka była stosowana lekka, okrągła kula na tym dystansie miała opad rzędu 10 cm co mieści sie w granicach rozrzutu. Przy takich przyrządach trudno jest uzyskać lepsze skupienie wiec opad był praktycznie pomijalny i nikt nie zadawał sobie trudu aby cos majstrować przy szczerbince.

Zamek jak wspominałem jest to standardowy zamek kapiszonowy stosowany w każdym wyrobie Ardesy.Ma on niewątpliwą zaletę, jest bardzo trwały i niezawodny. Toporny bo toporny ale widziałem już zamek firmy mającej większe aspiracje, który po kilkuset strzałach przestał odpalać kapiszony.Wyrobiła się sprężyna napędzająca kurek.W tym przypadku nie ma mowy o podobnej sytuacji.Co więcej konstrukcja zamka jest tak prosta iż jakiekolwiek zabrudzenia czy resztki spalania prochu nie są w stanie zamek ten unieruchomić.Cecha bardzo pozytywna i z pewnością doceniana przez każdego prawdziwego trapera.
Łoże jest odsyć specyficznej budowy.W przeciwieństwie do wielu innych karabinów składa się z dwóch części.Lufa zamocowana w łożu za pomocą dwóch pinów. Długi pobojczyk jest umieszczony pod lufą i jest drewniany.U wyloty lufy łoże zakończone jest efektownym mosiężnym elementem.Z drugiej strony kolba posiada również mosiężną stopkę co nadaje broni historycznego wyglądu.Kolba jest pochylona pod sporym kątem w stosunku do lufy co ma swoje zalety ale, niestety i wady.
Mosiężny kabłąk osłania prosty spust bez mechanizmu przyspiesznika.
No, to na bizona...
Skoro pierwsza znajomość została zawarta to zobaczmy co ta rura potrafi.
Wsypujemy proch do lufy wciskamy kulę z flejtuchem , na kominek zakładamy kapiszon i BUM!
Kupa dymu,cel trafiony.Karabin bardzo dobrze leży w ręce.Jest bardzo składny i dzięku opuszczonej kolbie od razu mamy wzrok w lini celowania.Nie trzeba szukać przyrządów, poprawiać głowy.Składamy się, policzek do kolby i strzał.Niemal instynktownie ,po lufie.Jest to ogromna zaleta tego karabinu.Niestety jest pewien zgrzyt.Przy większych ładunkach rzędu 5-6 gram prochu i ciężkich pociskach spore nachylenie kolby powoduje spory podrzut broni do góry.Kolba uderzą wtedy niemile w policzek.Wprawdzie obecnie rzadko stosuje się takie dawki na strzelnicy ale trzeba być tego świadomym.
Broń jest długa.Manewrowanie nią może wydawać się nieco kłopotliwe, szczególnie jeżeli tak jak ja jesteśmy przyzwyczajeni do czegoś krótszego. Jednak długa lufa daje naprawde w efekcie znakomitą celność jak i jej masa działa jako przeciwwaga w procesie celowania. Karabin jest bardzo celny i bez problemu można osiągnąć nim skupienie kilku centymetrów na 50 m. Na większych dystansach daje o sobie znać prostota przyrządów i niestety nie jest to już takie proste.Choć widziałem wyniki właściciela tej broni , który na dystansie 100 m nie wyszedł poza czarne pole tarczy.Z pewnością zastosowanie celownika przeziernikowego zwiększyło by precyzję strzału.
Podsumowując jest to bardzo udana konstrukcja dająca wiele satysfakcji z użytkowania.O jej zaletach świadczy to że była jak i jest chyba najpopularniejszą repliką carnoprochową.Z pewnością wymaga przyzwyczajenia kształt kolby i łoża jak i stosowanie przyrządów celowniczych.Jednak jest to tylko kwestia czasu.Sama broń jest wprawdzie wykonana bardzo ascetyczne jednak zostawia pole do popisu wszystkim mającym talent majsterkowicza i pozwala zindywidualizować nasz egzemplarz.
A potem ... na koń i ruszyć galopem szlakiem stad bizonich.
Opracowanie: Sebastian
|