Broń CP
Broń CP

Reklama

Uberti Colt Walker
Strona w budowie - test
 

Ubert Colt Walker



     Zachorowałem.
Tak swego czasu zakomunikowałem na forum czarnoprochowym.
Choroba nieuleczalna i raczej zakaźna sądząc po moich znajomych.
Na pierwszy ogień zdecydowałem się na rewolwer. Wiele czasu spędziłem w Internecie, by wybór był optymalny dla mnie. Po doświadczeniach z wiatrówkami wiem, czego mogę chcieć i czego oczekuję od broni, więc decyzja rodziła się trochę ciężko, a proces decyzyjny musiał być poprzedzony nabyciem podstawowej wiedzy w temacie. Po zapoznaniu się z możliwościami, danymi i po dodaniu tej odrobiny subiektywnej oceny na placu boju zostały: Colt Walter i Dragoon.
Dragon jest "wersją rozwojową" Walker'a. Mam więc upodobanie w dużych rewolwerach. Walker miał złą opinię z powodu wagi i co ważniejsze wypadków z odpaleniem więcej niż jednej komory, rozerwania bębna, a tym samym dochodziło do poważnych wypadków. Współczesna technologia i redukcja ładunku prochowego praktycznie zlikwidowały te problemy. Pozostała niebagatelna masa, ale to cały urok tej broni. Dorosły człowiek da sobie radę strzelając oburącz, a dzieci i tak nie powinny broni dotykać moim zdaniem.
20 marca zamówiłem - 10 kwietnia moje zamówienie dotarło. Trudno opisać, co się czuje, gdy otwiera się karton, wyjmuje broń owiniętą w worek foliowy. To uczucie będę długo pamiętał. Jako, że zakup realizowałem za pośrednictwem sklepu przy strzelnicy - oględziny, czy wszystko w porządku, rozkonserwowanie i natychmiastowe przestrzelenie.

Czemu takie oględziny wstępne? Konieczne, bo wiem, na szczęście z relacji innych, iż czasem można spotkać się z egzemplarzem, w którym komory bębna i lufa nie są w tej samej osi. Patyczek o nieco mniejszej średnicy niż lufa, za to długości lufy + głębokość bębna z małym okładem pomaga w takiej ocenie. Można też odkręcić kominki i popatrzeć poprzez lufę na komory. U mnie jednak taki problem nie wystąpił.Rozkonserwowanie, to usunięcie masy smaru z komór, lufy i wyczyszczenie samej broni by z rąk nie chciała uciec przy strzale. Polecam też mały zabieg kosmetyczny: lekkie fazowanie wejścia komór bębna. W ten sposób zminimalizujemy wycinanie obrączek z kul w trakcie nabijania. Poi tym drobnym zabiegu kula w większości przypadków jest ściskana i wtłaczana do bębna całości, co zdecydowanie poprawia szczelność ładunku i ma pozytywny wpływ na celność.

Obsługa

Proch: ja stosuję polski z Pionek: D3. Ilość: 1,5 - 2 gramy.
Nie więcej, mimo, że da się wsypać coś koło 3,5 grama! Czemu? Bardzo proste: na 25 metrów 1,5 grama jest w zupełności wystarczające. 2 gramy to tylko więcej hałasu i dymu, a zasięg i tak zbytnio nie wzrasta. Ponadto rewolwer Walter jak i inne konstrukcje z tego okresu mają otwartą ramę (brak górnej poprzeczki nad bębnem), co osłabia konstrukcję. Ten drobny fakt plus większy ładunek i po jakimś czasie mamy rewolwer "rozklekotany", bo oś bębna, która spina lufę z bębnem i rękojeścią rozciąga się i deformuje zwiększając odstęp między bębnem i lufą. Gdy ma coś takiego miejsce, nieodzowna staje się wizyta u rusznikarza i wymiana osi. Mam nadzieję nie dowiadywać się ile taka naprawa kosztuje, więc nie przesadzam z ładunkiem.
Przybitka.
Okrągły, ok. 1 cm grubości krążek filcu (filcu prawdziwego, nie zaś tworzywa sztucznego), który oddzieli proch od kuli. Średnica - troszkę większy niż średnica bębna - ja stosuję .450.Inną możliwością jest stosowanie kaszy manny, w ilości takiej by udało się tylko wetknąć kulę do bębna. Zalety tego rozwiązania: precyzyjne umieszczenie kuli w przedniej części bębna, co zdecydowanie ułatwi wejście jej do lufy oraz fakt, iż kasza w przeciwieństwie do filcu ulega rozsypaniu po wyjściu z lufy nie zakłócając toru lotu pocisku.
Kula.
Stosuję pociski sferyczne (kula) .451 i 454. Polecam za producentem (Uberti) .454 Taką też kupiłem kulolejkę. bo cena kul jest dość znaczna, a dodatkowo koszty transportu takiego ciężkiego towaru nie wpływają dodatnio na kieszeń. Po uzyskaniu drobnej wprawy (20-50 odlanych kul) efekt własnej produkcji niczym nie odbiega od produkcji fabrycznej, a jaka przy tym satysfakcja?
Smar
Tak to jest dość ważne, by pojawił się w procesie ładowania. Stosuje smar uniwersalny. Czemu jest tak ważny? Zapobiega odpaleniu kilku komór jednocześnie, dodatkowo, ułatwia późniejsze czyszczenie i uszczelnia ładunek zabezpieczając przed wilgocią. Kiedyś, też smarowano szczelinę między kulą i bębnem tylko, ze dawniej stosowano zwierzęcy tłuszcz czy łój.


Kapiszon
Kapiszony firmy np.: Dynamit Nobel jakie posiadam i z powodzeniem stosuję. Oczywiście można stosować innych producentów jednak, warto dobrać je tak, by nie spadały z kominka, łatwo się nakładały i nie rozrywały na strzępy po strzale, bo rozerwana miedziana blaszka za nieprzyjemny zwyczaj wpadać do mechanizmu obracania bębna i spustu, skutecznie go blokując. W tym przypadku czasem bywa konieczne dokładne rozebranie rewolweru by takiego intruza usunąć. Dodatkowo, czasem słabsze kapiszony mogą nie radzić sobie z odpaleniem komory, bo np. pozostała odrobina oleju z konserwacji,. Ale jeśli przed strzelaniem przestrzelimy kominki samymi kapiszonami, problem znika. Ponadto silne kapiszony w praktyce radzą sobie bez przestrzeliwania, a przynajmniej u mnie taką tendencje zaobserwowałem.
Mamy rewolwer nabity.


Uwaga nigdy w trakcie nabijania nie naciągamy kurka do pozycji strzału (do końca), lecz jedynie na pozycję pierwszą. Ponadto do lufy nie zaglądamy, uważamy by nie wsypać kilku porcji prochu do jednej komory. Jednak przede wszystkim: pod żadnym pozorem nie kierujemy nigdy lufy w swoją czy innych stronę. Powtarzam: nigdy. Skierować lufę w kogoś oznacza zagrozi temu komuś, a tego nikt chyba nie chce nawet nieświadomie.Kurek po nabiciu spuszczamy na ząb/pin między komorami, lub dawnym zwyczajem jednej komory nie ładujemy i tak , na tej komorze spoczywa opuszczony kurek. Na samym początku mej znajomości z Coltem trenowałem dobywanie i wkładanie broni mając na swoje szczęście jedynie kapiszony na kominkach, a nie pełne komory i . w trakcie wkładanie broni do kabury nieznacznie naciągnąłem kurek, a następnie spadł. Zwykły przypadek, jednak nawet tak nieznaczne stuknięcie kurka o kapiszon wystarczyło do tego by odpalił. Tylko zapobiegliwość pozwoliła mi wiec na dalsze posiadanie obu stóp, a przyznam, iż jestem do nich przywiązany.

Sam miód czyli strzelanie...


Kierujemy broń w stronę tarczy, odciągamy kurek i . BUUUUMMMMMM, odciągnięcie kurka i .. Tak sześć razy, lub pięć, jeśli zastosujemy metodę ładowania pięciu komór. Podejście do tarczy i . w moim przypadku rozczarowanie, bo z przejęcia tylko raz udało się trafić w tarczę. Ładowanie i kolejna seria - lepsza, kolejna znów lepsza itd. Na 25 metrów nie widzę powodu by nie mieścić się w czarnym. Broń jest tak dobra, ze ja jeszcze nie potrafiłem odkryć jej wszystkich możliwości.

Jakość

Teraz trochę uwag o jakości repliki Uberti
Rewolwer wykonany zbyt dokładnie. Widać, iż współczesne obrabiarki wykonały dobrą robotę, lecz zbyt dobrą jeśli mamy do czynienia z repliką nie zaś ze współczesnym rewolwerem. Obojczyk, zapina się na sprytny zaczep pod lufą, oznaczenia producenta i informacje o konieczności stosowania jedynie prochu czarnego są umieszczone tak, że nie denerwują i nie psują wyglądu broni. Brak zamkniętej ramy, powoduje, iż jest to konstrukcja obarczona zasadniczymi wadami mechanicznymi, jednak taki rewolwer, w którym widać prawie cały bęben z umieszczonym na nim grawerunkiem to coś, z czego można się cieszyć jak dziecko jednak nie dla dzieci. To prawdziwy Colt. Najprawdziwszy pierwszy, szeciostrzałowiec w historii. Protoplasta magnum. Już sam jego widok wzbudza szacunek.


Kilka uwag:

W trakcie zakupu sprawdźmy dokładnie czy nie ma wad fabrycznych, czy nie występuje kłopot z osiowością poszczególnych komór, czy wszystko działa tak jak powinno i czy nie jest przypadkiem ułamana szpilka między komorami (jest tylko w jednym miejscu na bębnie). Sprawdźmy też, czy poóżenie pośrednie kurka do ładowania zapewnia bezpieczeństwo, tj. czy przypadkowe naciśnięcie spustu w tej pozycji nie spowoduje opadnięcia kurka i w konsekwencji strzału

Warto po zakupie zadbać by ktoś dokonał przeglądu i smarowania wewnętrznych mechanizmów, bo w moim egzemplarzu niestety producent zapomniał o koniecznej konserwacji

Zwróćmy uwagę by wykręcono kominki i przesmarowano je np. smarem grafitowym, który zabezpieczy przed zapieczeniem ich w przyszłości

Nie przesadzajmy z ładunkiem prochu: rozklekotany rewolwer nie będzie tak celny i bezpieczny oraz przestanie nas cieszyć

Kapiszony zakładamy bezpośrednio przed rozpoczęciem strzelania. W USA gdzie doświadczenia z tą bronią są zdecydowanie większe niż u nas broń kapiszonowa, nabita lecz bez kapiszona na kominku uważana jest za całkowicie bezpieczną, tak więc kapiszon zakładamy przed samym strzelaniem, na stanowisku ogniowym, zachowując się tak jakby ta czynność była równoznaczna z przeładowaniem broni. Kurek odciągamy do tej czynności do pierwszej pozycji bezpiecznej, tak jak to miało miejsce w przypadku ładowania komór

Przy czyszczeniu uważamy na drewnianą rękojeść, chwyt, bo ładnie wygląda i tak samo ładnie pije wodę - brak impregnacji

Zawsze rozkładamy broń do mycia i konserwacji, bo resztki prochu między bębnem i osią bębna nie da się usunąć inaczej

Po umyciu, najlepiej w gorącej wodzie z dodatkiem detergentu (ja stosuję Ludwika) osuszmy broń i szybko zakonserwujmy, bo zadziwiająco szybko pokrywa się nalotem i rdzą

Nie zostawiajmy rewolweru kapiącego oliwką, to mu ni pomaga, wytrzyjmy go,

W trakcie strzelania uważajmy, aby mimo stosowania smaru do komór nie mieć dłoni przy wylocie komór - zawsze istnieje ryzyko odpalenia i komór sąsiednich w trakcie oddawania strzału

Ciesząc się wspaniałością rewolweru Colt Walter nie zapominajmy, iż nie jest to zabawka, a broń zdolna do zabicia człowieka i zwierzęcia.

 

Zainteresowanych historią współtwórcy i formacji, która miała Walkera na uzbrojeniu dosyłam do stron: http://www.texasranger.org

 

Opracowanie: mkowalczuk