Broń CP
Broń CP

Reklama

Dikar Kentucky Pistol
Strona w budowie - test
 

DIKAR KENTUCKY PISTOL


     

 Opis montażu.

Niedawno, do moich rąk dotarł zestaw do składania repliki pistoletu czarnoprochowego. Był to pistolet typu Kentucky z zapłonem kapiszonowym hiszpańskiej firmy Dikar. Pierwsze wrażenie było dziwne, nie bardzo wiedziałem czy zdołam złożyć i uruchomić ten pistolet. Drewno nie było najwyższej jakości, a elementy mosiężne zupełnie surowe.

 

 

 Otuchą napawała jedynie lufa, w poważnym kalibrze 0.45, grubościenna, ciężka, z wyraźnie wybitą próbą ciśnieniową 700 Kp/cm2 i oznaczeniami producenta. W obróbce drewna bardzo pomogły mi rady kolegów, dawane jedynie przez Internet. Zgrubne szlifowanie drewna przeprowadziłem Dremelem, dokładne papierem ściernym. Zrezygnowałem z doszlifowywania drewna do zupełnej gładkości, chciałem, aby zachowało pewną chropowatość, niektórzy uważają to za błąd, ale mnie się tak właśnie podoba. Zastosowałem bejcę spirytusową o kolorze mahoniu, wyszła nieco zbyt czerwona, ale po kilku warstwach ściemniała. Potem nastąpiło nakładanie ośmiu warstw pokostu lnianego, a po wyschnięciu kilku warstw wosku. Na początku stosowałem wosk bezbarwny, w tej chwili stosuję wosk renowacyjny o kolorze orzecha. Po każdym dokładnym czyszczeniu pistolet jest woskowany. Obecnie zrobił się ciemniejszy, co z pierwotną barwą mahoniowej bejcy dało piękny efekt ciemnej wiśni. Elementy mosiężne polerowałem Dremelem, była to uciążliwa praca, jednak efekt jest bardzo ładny. Ostateczny montaż przygotowanych elementów pistoletu zajął mi około 20 minut. Po zmontowaniu pistolet prezentował się całkiem przyjemnie. Nieco później, po konfrontacji z innymi replikami, dostrzegłem, że jest to bardzo prosta replika, trochę zbyt surowa. Szczegóły jej wykończenia i dekoracji są jedynie pewną wariacją nawiązującą do stylu epoki. Zbyt niedbale wyglądają tłoczone w metalu zdobienia, powinny być grawerowane. Można odczuć pewien ogólny niedosyt ilości i wielkości elementów mosiężnych. Zdobienie drewna, a szczególnie rękojeści najwyraźniej pozostawiono inwencji użytkownika.

Największymi zaletami tej repliki są, oprócz ceny, bezpieczeństwo w użytkowaniu oraz to, że można ją samemu zmontować dowiadując się co nieco o zasadach funkcjonowania takiego pistoletu. Zaletą jest także podatność na dostosowanie dekoracji pistoletu do gustu i umiejętności użytkownika. Prawidłowo zmontowany pistolet w wersji fabrycznej, na pewno będzie w pełni użytkowy pod względem technicznym, a walory estetyczne zależą już tylko od potrzeb i możliwości posiadacza.

 

 

Obsługa

Jest to pistolet kapiszonowy nabijany odprzodowo. Pomiary lufy wykazały, że ma ona kaliber 0.452 w bruździe i 0.488 w polu, więc jest lekko nadkalibrowa. Gwint ma skok 660mm, więc pocisk wykonuje 0.4 obrotu w lufie. Można strzelać całą gamą pocisków ołowianych, począwszy od kulistych, aż do różnych form stożkowych i cylindryczno-stożkowych. Można również strzelać śrutem ołowianym, ale konieczne jest stosowanie koszyczka na śrut, bez niego śrut układa się na tarczy pierścieniem wokół nietkniętego środka. Praktyka wykazała, że na celność pistoletu największy wpływ ma forma pocisku. Kule są najłatwiejsze w nabijaniu, szybko wcinają się w gwint, ale też mają z nim najmniejszy kontakt, co fatalnie odbija się na celności i rozrzucie. Konieczne jest stosowanie kul nadkalibrowych, niestety trudnych w ładowaniu. Pod tym względem lepsze są pociski wydłużone. Najlepsze efekt zarówno co do celności jak i skupienia uzyskałem stosując pociski typu REAL odlane w formie firmy Lee Precision. Pociski te charakteryzują się średnią masą (200 lub 250 grain) oraz kilkoma pierścieniami na korpusie, które znakomicie prowadzą pocisk w gwincie, oraz jednocześnie zdejmują część nagaru z lufy. Inną chętnie stosowaną i bardzo skuteczną formą pocisków jest MINIE, charakteryzujące się wydrążeniem w podstawie zapewniającym doskonałe uszczelnienie pocisku. Są one na ogół znacznie cięższe i stosowane z tej racji w broni długiej, choć z powodzeniem można ich lżejszych odmian używać w pistolecie.

Aby móc strzelać, konieczne jest stosowanie prochu czarnego lub jego zamiennika, Pyrodexu. Producent ostrzega przed stosowaniem współczesnych prochów. Typową dawką prochu do strzelania na 25m jest 1- 1.5 grama prochu (mniej więcej objętość łuski po naboju .38 Special), dawka ta wystarcza również do skutecznego strzelania na dystansie 50m. Sprawdziłem, że ten pistolet bezproblemowo można załadować podwójną dawką prochu, czego jedyną konsekwencją jest spotęgowany huk i wyraźne szarpnięcie podczas strzału. Certyfikat dołączony do pistoletu podaje, że do testu użyto dawki 10 gramów, a nie zaleca się ładować więcej niż 6 gramów maksymalnie. Z tego widać, że jest spory zapas bezpieczeństwa na omyłkowe nabicie zbyt wielką dawką prochu.

Do załadowania pistoletu niezbędne są również przybitki. Są to lekko nadkalibrowe krążki z filcu o grubości około 5mm. Można je samemu wycinać stosownym wybijakiem, lub, co niedawno odkryłem, zastosować zakupione przecieraki do broni o kalibrze 0.45. Są one wprawdzie dość grube, ale w niczym to nie przeszkadza, nie ma znaczenia również otworek w środku przecieraka, spisują się znakomicie. Wyjątkiem są tu pociski REAL, można je z powodzeniem ładować bez przybitki, zaś pociski MINIE, aby prawidłowo działały, muszą być ładowane bez przybitki. Oprócz przybitki filcowej, można stosować sypką przybitkę z kaszy manny lub kukurydzianej. Taka przybitka po sprasowaniu znakomicie spełnia swoją rolę.

Na koniec oczywiście należy mieć kapiszony, przypominające nieco te plastikowe, stosowane w zabawkach, są jednak wykonane z mosiądzu i mają średnicę 4mm (są też 4.7mm oraz 6mm). Kapiszony zakłada się na kominek, jest to niewielki element, z malutkim kanalikiem, wkręcony w okolicy dna lufy, przez który ogień z kapiszona dostaje sie do prochu. Nabijać należy starannie, zaczynamy od oczyszczenia kominka igłą, a następnie całego kanału ogniowego kapiszonem odpalonym na pusto. Wypala to resztki oliwy stosowanej do konserwacji. Następnie odmierzamy i wsypujemy do lufy proch. Wkładamy przybitkę i pobojczykiem mocno dobijamy, tak, aby ugnieść proch i usunąć ewentualną przestrzeń powietrza pomiędzy prochem a przybitką. Pocisk powinien być natłuszczony, wkładamy go do lufy i jeżeli zachodzi taka konieczność pokonujemy opór gwintu pobijając młotkiem (drewnianym lub gumowym), czasem należy pobijać pocisk aż do końca, niekiedy jak już wetnie się w gwint, można go wprowadzić do lufy samym pobojczykiem. Pocisk powinien zostać mocno osadzony na przybitce. Jeżeli pocisk jest podkalibrowy, możemy zawinąć go w natłuszczoną szmatkę (zwaną flejtuchem) i dopiero wciskać w lufę. Należy uważać żeby szmatka (flejtuch) nie zaklinowała pobojczyka w lufie podczas wbijania pocisku. Do tej pory pistolet jest bezpieczny, pomimo ładunku w lufie brak jeszcze istotnego elementu inicjującego, jakim jest kapiszon. Aby założyć kapiszon należy odwrócić  lufę w kierunku tarczy, odwieść kurek w pierwszą pozycję (nie można zwolnić go spustem), i dopiero zakładać kapiszon. Kapiszon należy osadzać na kominku ruchem zdecydowanym, lecz delikatnym. Źle osadzony kapiszon nie odpali za pierwszym razem, kurek uderzając w niego dopiero spowoduje prawidłowe osadzenie. Po założeniu kapiszona pistolet staje się w pełni nabity i gotów do strzału. Po odwiedzeniu kurka do drugiej pozycji, można oddać strzał.

 

Strzelanie  

Strzelanie z broni czarnoprochowej jest zupełnie nowym doznaniem, nawet dla doświadczonych strzelców. Z punktu widzenia mechaniki pistolet zachowuje się jak każdy inny, twardość spustu zależy od regulacji. Zauważalne jest opóźnienie pomiędzy zwolnieniem spustu a uderzeniem kurka, nieznacznie dłuższe niż w broni współczesnej. Sam wystrzał jest dla strzelca przyjemny, pomimo dużego kalibru pistolet nie szarpie i tylko nieznacznie podrywa. Odrzut bardzo niewielki. Huk jest niski, basowy, dla strzelającego nie stanowi nieprzyjemnego trzasku, całkowicie do wytrzymania bez ochraniaczy, co nie znaczy, że nie należy ich stosować. Otoczenie strzelca ma nieco gorzej, huk jest potężny, przypomina eksplozję dużej petardy, niesie się daleko i powraca z echem. Podczas strzału z lufy wylatuje snop ognia, długi i jasny, a następnie pojawia się dym, który w zależności od wilgotności powietrza może się długo utrzymywać i przesłonić na chwilę cel tuz po strzale. Jest charakterystyczne dla strzelania z czarnoprochowca, że nie należy tuż po strzale wciągać powietrza do płuc ,efekt nawet dla namiętnego palacza może być zaskakujący, dlatego zalecam strzelanie raczej na wdechu. Sama woń dymu nie jest wcale tragiczna, wprawdzie niektóre Panie skarżą się na nieco dominującą nutę jajeczną, jednak dla osób o typowej wrażliwości i przy zapewnionej wentylacji nie ma najmniejszych kłopotów. Z uwagi na sposób zapłonu, rozsądnym wydaje się stosowanie przez strzelających okularów ochronnych. Wprawdzie kapiszon chowa się podczas zapłonu we wgłębieniu kurka, jednak czasem po jego ponownym odwiedzeniu można dostrzec, że wypalony kapiszon jest rozerwany i wprasowany we wgłębienie kurka.

Jak już pisałem celność zależy od pocisków, ale po dobraniu najlepszych nie odbiega ona od broni współczesnej. Dzięki temu można mieć wspaniałą zabawę wprawiając w zdumienie innych strzelców, którym broń czarnoprochowa wydaje się nie tylko archaiczna, ale i niecelna z założenia. Chcąc sprawdzić pistolet wykonałem też próbę strzelania do tarczy pistoletowej z 25m powieszonej na dystansie 50m pociskami REAL, było dla mnie przyjemnym zaskoczeniem to ,że wszystkie pociski trafiały w tarczę, choć strzelałem niejako z marszu, stosując ten sam ładunek prochu, co na dystansie 25m.

 

Konserwacja

Należy pamiętać, aby niezależnie od stosowanych pocisków, co 20-30 strzałów przeczyścić lufę usuwając z niej nagar, a jeżeli zależy nam na celności, to nawet znacznie częściej. Ma to istotne znaczenie dla bezpieczeństwa i wygody strzelania, celności oraz dla samego pistoletu. Ja robię to mosiężną szczotką z bardzo dobrym skutkiem. Po każdym strzelaniu należy pistolet dokładnie oczyścić - radzę dobrze to zapamiętać. Pozostawienie go w stanie nieczyszczonym może spowodować pojawienie się korozji już po kilku dniach. Taki jest już urok tej broni. Nagar prochu czarnego jest trudny do usunięcia typowym środkiem do czyszczenia broni, dlatego stosuje się mycie w wodzie, która znakomicie go usuwa. Są wprawdzie specjalne środki czyszczące z tego nagaru, ale są one drogie i w naszych sklepach jeszcze praktycznie niedostępne. Najczęściej sprzedawca zechce nam sprzedać środek do czyszczenia broni myśliwskiej, usuwający nagar, może się on nie sprawdzić, ponieważ został stworzony do usuwania innego typu nagaru. O ile to możliwe należy zdjąć lufę i odkręcić kominek, lufę umyć dokładnie wodą z detergentem (płyn do mycia naczyń wystarcza), stosując szczotkę nylonową. W okolicy kominka nagar osadza się również na zewnątrz lufy. Po umyciu osuszyć kawałkiem szmatki przewleczonym przez oczko, następnie zastosować  oliwkę do broni od wewnątrz i z zewnątrz lufy. Kominek należy oczyścić oliwką, przetkać igłą i wkręcić w lufę. Części mosiężne czyścimy którymś z preparatów do czyszczenia mosiądzu. Jeżeli lufa nie ma oksydy (są takie wersje) czyścimy ją preparatem do stali szlachetnej i pokrywamy oliwką. Elementy drewniane można czyścić preparatem do czyszczenia mebli, wytrzeć dokładnie szmatką, i na koniec zakonserwować woskiem, nada on drewnu świecący połysk i ładny zapach. Po oczyszczeniu montujemy lufę i pistolet jest gotów do następnego strzelania.


Przybliżone dane o "mocy" pistoletu Kentucky. Wykonałem tylko kilka pomiarów, aby były rzetelne powinienem zrobić ich co najmniej kilkanaście.

Strzelanie 25m - oszczędna dawka 1g prochu:

kula (sfera) o masie 9g ~205 m/s => ~180 J

pocisk REAL 16.2 g ~190 m/s => ~300 J

Duża dawka 2g prochu (nadal bezpieczna - granica to 6g):

kula 9g ~280 m/s => ~350 J

pocisk REAL 16.2g ~270 m/s => ~590 J


Opracowanie: Maab