Enfield P53
Karabin znany jako Enfield wz. 1853 powstał w połowie XIX wieku w następstwie dążeń do zmniejszania kalibru broni po wprowadzeniu gwintowanego karabinu na powszechne wyposażenie szeregowego strzelca.
Armia brytyjska posługiwała się karabinami gwintowanymi Bakera, Jacoba, karabinami Brunswick, jednak była to broń oddziałów strzeleckich. Zwykły brytyjski homar strzelał z karabinu gładkolufowego ogniem salwowym, jak w czasach napoleońskich, tyle, że zamek skałkowy został zastąpiony znacznie bardziej niezawodnym zamkiem kapiszonowym.
Przełomem było wprowadzenie pocisków Minie, zastosowanych w 1851 karabinie
gwintowanym Minie P51 kal. 0,703 cala.


To jest karabin Minie 1851 z celownikiem ramkowym.
Karabin wystrzeliwał z lufy o 3-polowym gwincie o skoku 1:64 cala, za pomocą ładunku 2,5 dramy (68,4 grs), ciężki pocisk o masie 680 grainów. Karabin był masywny, ważył 9 funtów 13 uncji (4450 g), długości 4 stóp i 7 cali (140 cm). Skutecznie zwalczał siłę żywą nieprzyjaciela na dużych na owe czasy dystansach (celownik ramkowy był wyskalowany do 1000 jardów), czego dowiódł w początkowym okresie Wojny Krymskiej 1853-1856 roku. Zewnętrznie przypominał inne, wcześniejsze konstrukcje brytyjskie, lufa była mocowana do łoża przetyczkami, nie bączkami. Duża masa karabinu P51 i jego amunicji spowodowała wzmożenie prac nad nowym karabinem. Pociski do nowej broni opracowywali Greener, Lovell, Prichett, Wilkinson oraz Metford. Wreszcie w roku 1853 pojawił się nasz bohater – Pattern 1853 o zmniejszonym kalibrze 0,577 cala.

Ogólny widok P53.
Nowy karabin trafił do rąk żołnierzy brytyjskich w 1855 roku w końcowym etapie Wojny Krymskiej, zastępując karabiny Minie mod. 1851 oraz starsze gladkolufowe karabiny kapiszonowe mod. 1842. W służbie pozostał do końca lat 60 XIX wieku gdy został zastąpiony przez przerabiany z P53 odtylcowy karabin Snidera. Przez ten czas P53 zaliczył poza Wojną Krymską także Wojnę Perską na północy Indii, powstanie Sipajów w Indiach, (którego był niejako przyczyną i zakończeniem, pierwsze z powodu smarowanych tłuszczem naboi, drugie wobec celności na dużych dystansach) wojny z Maorysami na Nowej Zelandii i największy konflikt w którym wziął udział – Wojnę Secesyjną. W tej ostatniej był najczęściej spotykaną bronią zagranicznego pochodzenia. Uważany jest za najczęściej używaną broń długą wojsk Południa i drugą – po Springfieldach – broń długą Jankesów.

Karabin P53 był produkowany w czterech kolejnych typach a wszystkie miały lufę mocowaną do łoża trzema bączkami. Trzema – stąd popularna nazwa Model Trzybączkowy (Three-Band Model):
- Typ pierwszy: produkowany w latach 1853-54 w ilości około 23 000 sztuk z prze-znaczeniem dla brytyjskiej armii. Cechował się bączkami o jednakowej szerokości łączonymi śrubami w dolnej części, dość szczupłym esowatym kurkiem przypomi-nającym raczej kurek wcześniejszego P39, zaokrąglonymi brzegami celownika oraz pobojczykiem starego typu z rozszerzoną guzikowato główką i cienkim korpusem. Podobnie wąski był kanał pobojczyka w łożu. Na płycie zamka daty 1853 lub 1854.

To wspólczesna kopia P53 typ I.



Trzy zdjęcia żołnierzy brytyjskich z Enfieldami typ I, z czasów Wojny Krymskiej. Dwa ostatnie wykonane przez R. Fentona. Widać trzy bączki na karabinach.
- Typ drugi: w nim wprowadzono zmiany będące wynikiem spostrzeżeń z użytkowania w polu na Krymie. Wprowadzono lite bączki bez łaczących śrub, utrzymywane przez płaskie sprężyny w łożu. Przedni bączek był charakterystycznie dwukrotnie szerszy od pozostałych. Kurek przybrał charakterystyczny masywny wygląd i był mniej esowaty niż w modelu pierwszym. Wg jednych źródeł w tym modelu pojawił się zmieniony pobojczyk o nowym kształcie główki (jag), według innych – pozostawiono stary typ z guzikowatym zakończeniem. Produkowane były w latach 1855 – 1858 i takie daty roczne zdarzają się na płytach zamkowych. Wiele z tych karabinów zostało w miarę zastępowania ich przez kolejny model wycofanych i sprzedanych przez brytyjską armię. Część znalazła się na wyposażeniu wojsk obu stron Wojny Secesyjnej. Typ drugi był też produkowany przez zakłady Robbins i Lawrence w Windsor w stanie Connecticut (a więc głęboko na terenie Unii). Armia brytyjska zamówiła w tych zakładach 25 000 karabinów, ale tylko część została dostarczona wobec zmniejszonego zapotrzebowania po zakończeniu Wojny Krymskiej. Wyprodukowano około 16 000 z zamówionych 25 000 a z nich część została jeszcze w początkach 1861 roku kupiona przez agentów handlowych Konfederacji i przeznaczona na uzbrojenie 1 pułku piechoty z Georgii (ok. 700 z zakupionych 1600 szt.).

Zdjęcie ze zbiorów dawnych zakładów Robbins i Lawrence Windsor Conn. Górny karabin to P53 typ II. Produkcja 1856.

Szeroki bączek przedni P53 typII.

Porównanie szerokości przednich bączków typu II i III.
- Typ trzeci: wprowadzony do użytku i obecnie zachowany w największej ilości egzemplarzy. Produkowany w latach 1858 – 1863. Produkowany przez duże zakłady jak RSAF w Birmingham czy London Armory Co. w Londynie jak i przez rzeszę drobnych wytwórców. Charakteryzował się szerszym niż poprzednio przednim okuciem łoża, bączkami o jednakowej szerokości ponownie mocowanymi śrubami (zrezygnowano ze sprężyn), nowego grubszego pobojczyka z główką z otworem i końcówką w kształcie jaga do łatwiejszego czyszczenia lufy. Oczywiście kanał pobojczyka w łożu był także odpowiednio szerszy. Był to pierwszy model w którym zastosowano progresywne zwiększanie głębokości gwintu (progressive depth rifling).
Tu prośba: kto wie dokładniej coś o tym (progressive depth rifling), proszę o budujące objaśnienia. W artykułach zwykle jest krótko zaznaczone – progressive rifling – i na tym się kończy. Jednak w kilku jest podkreślone, że skok się nie zmienia!
Ten typ dostarczano armii brytyjskiej oraz poprzez agentów obu walczących stron Wojny Secesyjnej. Łącznie dostarczono ich około 1 100 000 sztuk!

- Typ czwarty: produkowany w latach 1862 – początek 1865. Rzadziej obecnie spotykany gdyż większość tych karabinów produkowanych tylko przez RSAF oraz L.A.Co została zmagazynowana i następnie sukcesywnie konwertowana na system Snidera. Drobni wytwórcy nadal produkowali w tym czasie typ trzeci P53. Nieznaczna ilość tej broni wzięła udział w Wojnie Secesyjnej ale obecnie jest widywany często – większość współczesnych replik to kopie typu czwartego. Od poprzedniego odróżniał się zewnętrznie w zasadzie kształtem bączków o bardziej obłych krawędziach.
Produkcja tych modeli zachodziła zasadniczo kolejno, jednak występowało pewne nakładanie się produkcji, tak że wytwarzano jednoczasowo starszy i nowszy typ P53.
Wg amerykańskiego znawcy Enfieldów Geoffreya Waldena, jak wynika z jego obserwacji, nie można mówiąc o typach P53 używać słów: zawsze, nigdy, wszystkie, żadne.
Nie ma niewzruszonej pewności w tej typologii, tym bardziej że w zbiorach trafiaja się egzemplarze z np. przypadkowo dobranymi nietypowymi pobojczykami. Przypadkowo? A może celowo? Kto to teraz wie?
Ogólnie karabin jest bronią kapiszonową, odprzodową o całkowitej długości 4 stóp 6,5 cala (138,4 cm), masie 8 funtów 14,25 uncji (4036 g), długości lufy 39 cali (3 stopy 3 cale, czyli 990,6 mm), w której jest trójpolowy gwint o szerokich polach i bruzdach i bardzo długim skoku 1:78 cala (w oryginałach P53 zawsze!) Kaliber lufy 0,577 cala. Celownik schodkowo-ramkowy wyskalowany do 900 jardów. Ładunek 2,5 drama (68,4 grs) prochu wystrzeliwał pocisk o konstrukcji zbliżonej do Minie (pocisk Pritchetta) o masie 535 grs kalibru 0,568” (później też 0,550 z drewnianą wkładką w wydrążeniu dna) o gładkiej powierzchni bez rowków smarowniczych. W czasie prób fabrycznych lufy testowano ładunkiem 7,5 drama tj. 13,9 g czyli aż 205 grs (!) z pociskiem. Początkowo używano pocisków o gładkiej powierzchni z drewnianą wkładką w wydrążeniu dna pocisku. Pocisk zawijany był w stanowiącą część naboju owijkę nasączoną mieszaniną tłuszczu zwierzęcego i wosku pszczelego. Masa przepisowego zapasu 60 ładunków oraz 75 kapiszonów wynosiła łącznie 5 funtów i 8 uncji, czyli blisko 2,5 kg. Łoże orzechowe lub rzadziej bukowe, osprzęt zasadniczo mosiężny za wyjątkiem stalowych bączków.
Obecnie spotyka się repliki kilku firm. Za najlepsze i najwierniejsze oryginałowi uchodzą repliki f-my Parker-Hale z Wielkiej Brytanii. Niestety obecnie firma nie produkuje tych karabinów. Spotyka się je na rynku wtórnym. Czasem trafia się na repliki włoskie z oznaczeniem P-H, czasem z lufami P-H. Są tez produkty Euroarms stanowiące kopię typu czwartego co spędza sen z powiek amerykańskim purystom reenactmentowym z NSSA. Są tez nieco bardziej zbliżone do typu trzeciego (właściwsze bączki) produkty Armi Sport. Niestety, gwint w ich lufach to (wg samego producenta 1:66 cali) a więc nie taki jak w oryginale. Euroarms ma lufy z gwintem o skoku 1:78 cali. Według fabrycznych danych z katalogów, Replika Enfielda P53 firmy Euroarms ma całkowitą długość 55 cali (139,7 cm) przy długości lufy 39 cali i masę 4700 gram. Jest więc wyraźnie cięższy od oryginału. O tym będzie jeszcze w dalszej części omówienia. Replika Enfielda Armi Sport ma wg. katalogu identyczne wymiary, lecz podawana jest masa 4000 g, w sieci zaś podają masę 5100 g, chyba bardziej prawdziwą.
Można tez spotkać kopie Enfieldów pochodzące z Indii, Pakistanu lub zgoła Bóg wie skąd. Charakterystyczne cechy to gładka lufa, stała szczerbinka, kiepskie wykoń-
czenie i – bywa – łoże z drzewa tekowego a nie z orzecha. Charakterystyczna też jest niska cena. Są to raczej naśladownictwa niż kopie P59 Native Infantry Musket wprowadzonego do uzbrojenia armii indyjskiej po stłumieniu powstania Sipajów. Czasem spotyka się nawet oryginalne P59. Jednak zawsze mają one gładkie lufy (by sahib ze swojego gwintowanego P53 ustrzelił zbuntowanego Hindusa zanim on podejdzie tak blisko by ze swojej gładkiej lufy ustrzelić sahiba). Inne charakterystyczne cechy to śruba w nasadzie kominka do czyszczenia kanału zapałowego (nie ma ich w P53) oraz – podobno – zawsze napis ENFIELD na płycie zamkowej. Mętliku dodaje fakt że pojawiają się też produkty indyjskie o zewnętrznym wyglądzie P53 z typowym celownikiem ale z gładką lufą (jak w katalogu firmy Henry Krank & Co). Niektóre mają bardzo dziwne punce, zarówno na płycie zamka jak i na lufach. Można też spotkać się z zapewnieniami, że to są kopie pierwszego typu P53. Akurat!

To taki przykład naśladownictwa.

A to tak obok siebie normalny Enfield (choć nie P53) i tak zwany sepoy.

A to to już wogóle nie wiedzieć co.
Ogólnie P53 produkowano zasadniczo w Wielkiej Brytanii. Pewna ilość tych karabinów została zamówiona i wyprodukowana w St. Etienne i Liege oraz w USA u Robbinsa i Lawrence’a w Windsor, Conn. Produkcja brytyjskiej broni w XIX wieku opierała się na systemie kontraktowym, cywilnych zakładach produkujących broń dla rządu i na inne zamówienia. Część firm to duże zakłady a część to małe rodzinne firmy, właściwie rzemieślnicze, co skutkowało czasem (wobec rękodzielniczej produkcji) niedoskonałą zamiennością części, na co narzekali weterani Wojny Secesyjnej.
Wielkoprzemysłowa produkcja na dobre ruszyła wraz z otwarciem w końcu lat 1850tych fabryki Royal Small Arms Factory (RSAF) w Birmingham oraz zakładów London Armoury Co. Ltd. (L.A.Co) w Londynie. Te firmy nie produkowały wszystkich części zawsze u siebie, korzystały tez z części produkowanych w innych, kooperujących firmach podwykonawczych, wyspecjalizowanych w produkcji, np. luf, celowników czy łóż. Montaż ostateczny odbywał się w ww. zakładach. Większość broni z RSAF i L.A.Co produkowana była na zamówienia rządowe. O drobnych zakładach będzie dalej. Łącznie wyprodukowano ponad 1 500 000 sztuk P53.
Większość P53 użytych w Wojnie Secesyjnej pochodziła tym niemniej z Birmingham. Było to szacunkowo 733 400 sztuk. Cechował je napis TOWER na płycie zamka. Niegdyś takie oznaczenia nosiła broń montowana w londyńskiej Tower ale po przeniesieniu produkcji do Birmingham pozostał tylko napis, w Tower of London broni już nie montowano a na pewno nie P53. Mniej do Ameryki trafiło wyrobów londyńskich z L.A.Co i innych , drobniejszych zakładów. Było to ok. 344 800 sztuk. Z samego L.A.Co – ok. 43 000 sztuk (tylko w latach 1863-65). Choć na początku wojny podobno ok. 7700 karabinów z L.A.Co przerzucono na Południe. Najwięcej spotyka się karabinów z Birmingham z napisem TOWER i datami 1861 oraz 1862. Karabiny P53 były dobrą bronią i były chętnie kupowane w ówczesnym świecie, zakontraktowali je min. Chińczycy, Turcy, kraje Ameryki Łacińskiej. Hiszpanie nawet podrabiali Enfieldy, choć przyznam że w sieci widziałem tylko hiszpańską kopię P56, nie P53.
Co można spotkać na autentycznym Enfieldzie P53? Jakie oznaczenia? Czym się różni od replik, przynajmniej zewnętrznie, bo jak była mowa Armi Sport robi inny niż w oryginale gwint.
a) Płyta zamkowa: Wokół krawędzi płyty biegła podwójna linia okalająca całość. Podobna biegła wzdłuż krawędzi kurka. Spotyka się jednak różne odmiany płyt, część jest bez takiej bordiury. Może były bardzo czyszczone? Obecnie repliki mają zwykle mniej starannie wykonaną pojedynczą linię.
- Zamki z Birmingham: poza kurkiem z tyłu płyty zamkowej wybita duża korona a w przedniej części płyty napis TOWER z data roczną zwykle powyżej napisu, ale bywa że i poniżej.



- Zamki z Londynu: zazwyczaj w przedniej części płyty wybity napis LONDON zaś powyżej niego wybita nazwa producenta. Część zamków ma także poza kurkiem wybitą dużą koronę a z nich jeszcze część ma pod koroną napis TOWER. Wiele ale nie wszystkie mają podwójną linie bordiury. Nazwa producenta i LONDON są czasem wybite czcionką prosta, czasem pochyłą w prawo, czasem jedno słowo prosto a drugie pochylone (zwykle LONDON prosto a nazwa pochylona).
Najczęściej spotykane nazwy producentów londyńskich:
- London Armoury Co. Ltd. (znak: data/ L.A.Co.)
- Barnett
- E.P.Bond
- Potts & Hunt
- Parker Field & Sons
- Yeomans






Na zamkach L.A.Co nie na napisu LONDON. Z tyłu za kurkiem korona a poniżej niej królewska cyfra V.R Nigdy nie było spotykanych na replikach napisów „London Armoury Co.”. Właściwie, na replikach jest nazwa z błędem. Napis głosi „London Armory Co.”, nie „Armoury” jak w nazwie firmy być powinno.

To taki zamek współczesny z Euroarms.
- Zamki z Liege sygnowano tylko pochyłą data roczną a od Robbinsa i Lawrence’a – napisem WINDSOR.
- Wg Myatta wojskowe zamki dostarczane przez RSAF były sygnowane w przedniej części ENFIELD z datą roczną powyżej. W tylnej części – korona z cyfrą królewską V.R poniżej korony.
b) Kurek: W typie pierwszym P53 kurek był bardziej esowaty i cieńszy, w późniejszych typach szerszy i masywniejszy. Obecne kurki replik są węższe i mniej esowato wygięte choć krótsze niż typu pierwszego. Na młotku kurka były ukośne nacięcia bocznie, na ogonie kurka – moletowanie, dookoła całości – bordiura z podwójnej linii. Bardziej prawidłowe w kształcie kurki można kupić u Dysona.

Cienki kurek P39.

Masywny kurek P53.
c) Wykończenie: Właściwie Enfieldy były dostarczane od producenta z oksydowaną lufą (blued) i zamkami oksydowanymi ogniowo (casehardened). Nie ma dowodów na teorie że nowe karabiny były dostarczane w wykończeniu na połysk, polerowane (armory bright), co jest modne wśród amerykańskich reneactorów. Jest to ładne, ale kłopotliwe rozwiązanie wymagające staranności w pielęgnowaniu broni. Wg przekazów jednak Enfieldy w polu po prostu wycierały się tracąc oksydę, więc może Amerykanie robią cnotę z konieczności.
Wg pewnych omówień tematu winna była też moda panująca wśród żołnierzy, którzy celowo polerowali lufy.
d) Lufa: Lufa w całości okrągła, na niej znaki odbioru różne zależnie od pochodzenia broni z Londynu czy Birmingham. Uwaga, spotyka się w broni z zamkami londyńskimi lufy z puncami z Birmingham.
- Na lufach z Birmingham po lewej stronie są wybite zwykle kolejno od komory:
* Provisional proof (odbiór wstępny)– korona nad literami BP
* cyfry 25 oznaczające kaliber wagomiarowy lufy 0,577 cala (czasem są oznaczenia 24 wagomiarowo kaliber 0.58 cala
* Viev mark (cecha kontrolna) – skrzyżowane berła z koroną ponad nimi i literą V poniżej
* Definitive proof (odbiór końcowy) – skrzyżowane berła z koroną i literami BPC


- Na lufach londyńskich oznaczenia są w zmiennej kolejności, różne na różnych egzemplarzach broni. Zmienia się tez krój liter i wzór korony na stemplach.
• Provisional proof – lew na tylnych łapach ponad literą G
• Viev mark – ukoronowane V
• Definitive proof – ukoronowane splecione litery GP
• Część luf ma puncę 25, część ich nie ma. Zawsze je maja lufy L.A.Co. Na lufach tej firmy są też wybite małe litery L.A.C (bez kropki po c).


Amerykanie (pisząc to korzystam z ich materiałów) upodabniają współczesne repliki do oryginałów z epoki. Sami lub korzystając z specjalistycznych firm usuwają znaki nabijane współcześnie na replikach i nanoszą odpowiednie historyczne punce.
Oferujące się firmy i sami reenactmentowcy ostrzegaja jednak, że usuwanie numerów seryjnych i nazwy producenta jest przestępstwem federalnym, a co do innych napisów należy się zorientować samemu czy ich usuwanie nie jest przestępstwem lokalnym, np. stanowym. U nas na pewno też jest to głęboko nielegalne. Jednak numery wybija się w USA ponownie na lufie od strony łoża, by nie były widoczne.

e) Osada: Obecnie wykonywane osady są nieco inne od historycznych. Są one generalnie masywniejsze od oryginałów i ogólnie większe we wszystkich wymiarach. Zwiększa to masę repliki w stosunku do oryginału o ok. 250-300 gram. Wykończenie replik a oryginałów było już niejednokrotnie omawiane i porównywane na forum. Osady wykonywano z drewna orzechowego lub bukowego. Były one barwione na średni lub ciemny orzech i wykańczane
wrzącym (boiled lineseed oil) olejem lnianym.
Olejowanie powtarzano 2-3- krotnie z 24-godzinnymi przerwami między cyklami. Po kolejnych olejowaniach i na koniec – polerowanie wełną stalową. Na kolbach spotyka się różne stemple. Część wyrobów londyńskich nie ma żadnych oznaczeń. Na większości po stronie prawej kolby w pobliżu stopki w linii środkowej kolby ok. 3-5 cm od stopki był wyciśnięty okrągły znak o średnicy ok. 1,5 cm. Na wyrobach L.A.Co są stemple okrągłe z napisem: „London Armoury Co. Bermondsey” i datą roczną. Na produktach z Birmingham są znaki „Birmingham Small Arms Trade”, skrótem BSAT i koroną.

Na dolnej części kolby są oznaczenia firm dostarczających łoża. Proste stemple z prostymi napisami. Np. na P53 z Birmingham są stemple firm: Cooper & Goodman, Pryse & Redman, Joseph Wilson, J. Bourne, E&G. Hackett, T. Turner, W.L.Sargant, W. Scott, Bentley&Playfair, Joseph Smith, King&Philipps, R&W Aston, Swinburn.
f) Osprzęt:
- Śruby mocujące zamek miały płaskie łby, lekko zaokrąglone na krawędziach, czernione a nie oksydowane ogniowo jak zamki. Repliki mają śruby z łbami so-
czewkowtymi i Amerykańcy je sobie piłują. Jednak śruby oferowane przez P. Dysona i Syna (oryginalne) są lekko wypukłe.
- Gniazda śrub zamka miały różne poprzeczki zależnie od producenta. Wyroby RSAF oraz L.A.Co miały poprzeczki zakończone okrągło. Innych producentów -
- kończyły się ścięte pod kątem prostym. Oczywiście gniazda były mosiężne.
- Bączki były częściowo omawiane przy typach P53. Z ważniejszych różnic typ drugi miał bączki lite, typ trzeci łączone śrubami, typu Palmera o raczej ostrych brzegach, typ czwarty bączki Baddeleya o krawędziach bardziej zaokrąglonych.
Obecnie bączki najbardziej zbliżone do bączków Palmera ma wyrób Armi Sport.

Bączki typ III.

Gniazda śrub birminghamskie.

Gniazda L.A.Co.
- Strzemiączka –Amerykanie podają, że dla autentyzmu trzeba je od razu zmienić. Gorzej jest z przednim, tylne jest zwykle podobne do stosowanego w wyrobach L.A.Co. W początkach produkcji stosowano tylne strzemiączka podobne jak we wcześniejszych karabinach, choćby i w Brown Bess – o kształcie trójkątnym.
- Celowniki dostarczali wyspecjalizowani kooperanci. Dla RSAF dostarczały je firmy P. Webley & Sons (sygnatura W&S) oraz Job and Enoch Partridge (J&EP). Sygnatury były wybijane małymi literami na prawej stronie podstawy celownika. Oryginalnie przesuwająca się część na ramieniu celownika była na nim zaprasowana a nie mocowana na sprężynki czy śrubki. Wyskalowana na części schodkowej 100-200-300-400 jardów oraz na ramce do 900 jardów.


- Pobojczyki (wyciory) dostarczali kooperanci. Zwykle sygnatury są ok. 3 cali poniżej główki. Dla Birmingham produkowali je Thomas i Charles Gilbert (sygn. T&CG) oraz Richard i William Aston (R&WA) zaś dla wytwórni londyńskich – firma Preston (sygn. PRESTON).

- Ochraniacz kominka (ślepy kapiszon, snapcap) – był wytwarzany ze stali i oksydowany a wypełniony krążkami skóry. Mocował go sześcioogniskowy plaski mosiężny łańcuszek zakończony stalowym oksydowanym kółkiem, przytwierdzony do dolnego strzemiączka od pasa. Niektóre źródła podają, że snapcapy były wykonywane z metali kolorowych bez sprecyzowania z jakich. Jednak nie były one na pewno robione z ołowiu, jak oferowane w niektórych sklepach internetowych.


Na osadach spotyka się także inne oznaczenia. Na niektórych P53, które brały udział w Wojnie Secesyjnej po stronie Południa są widoczne stemple CH/1 w kółku. Są to prawdopodobnie znaki inspekcyjne mjr Caleba Huse’a, szefa zaopatrzenia Konfederacji, Jankesa z urodzenia a rebelianta z wyboru. Huse w początku 1861 roku przybył do Londynu w celu zakupienia broni. Jednak próby zakupu P53 w L.A.Co czego próbował nie powiodły się gdyż firma realizowała duże zamówienie rządowe dla Korony. Huse miał jednak szczęście i poznał Sinclaira Hamiltona, superintendenta L.A.Co. Hamilton z kolei znał wszystkich drobniejszych producentów w Londynie i Birmingham i załatwił Konfederacji stałe dostawy broni w zamian za drobne komisowe 2-3% od każdej sztuki. Tak więc Parker Field, Barnett, Bond i cała reszta zaczęli całą parą pracować dla szlachetnej sprawy Południa. A na broni pojawiać się zaczęły stemple konfederackie: CH/1 Huse’a, IC (Isaac Campbell), JS, a nawet SHC (Sinclair Hamilton). Jankeski konsul w Londynie, F.H. Morse alarmował rząd w Waszyngtonie w październiku 1861: “ Wszystkie londyńskie zakłady zbrojeniowe pracują dla Konfederacji. Są gotowe do wysyłki tysiące karabinów a dostawcy z Londynu i Birmingham dostarczają dla nich blisko 1500 nowych sztuk tygodniowo.” Huse i spółka zorganizowali transport w taki sposób, że broń dowoziły na terytoria brytyjskie (Nassau na Wyspach Bahama i na Bermudy) statki brytyjskie a stamtąd do portów Południa przewoziły je przez blokadę federalną szybkie parowce lub niewielkie żaglowce. Ta historia dała podstawy do twierdzenia, jakoby na postaci Huse’a Margaret Mitchell oparła postać Rhetta Butlera z „Przeminęło z wiatrem”. Jednak, gdy patrzy się na zdjęcie Huse’a (artykuł w „Strzale” o konfederackich rewolwerach) to jakoś trudno w to uwierzyć widząc na zdjęciu niemłodego gościa z brodą a la Z Z TOP. Do tytułu pierwowzoru wielkiej miłości setek żądnych wielkiej namiętności panien pretenduje też John Trenholm z Charleston, rezydent firmy bankierskiej Fraser, Trenholm i Spółka z Liverpool, który poza kredytowaniem zakupów broni w Anglii, brał udział w operacjach łamaczy blokady.

Stempel Huse'a.
Największy londyński producent P53, London Armoury Co. Ltd koniec końców także związał się z Konfederacją. Założona 9.02.1856 spółka, kierowana początkowo przez Roberta Adamsa a po jego odejściu z firmy (odszedł urażony faktem że firma nie produkuje rewolwerów jego konstrukcji jako głównego wyrobu a zarząd wolał postawić na rządowy kontrakt na dostawy P53 od 1859) kierowana przez krewnego Adamsa i ważnego udziałowca Jamesa Kerra (konstruktora rewolweru Kerra) zakończyła wreszcie w 1863 realizację zamówienia rządowego i zawarła kontrakt z przedstawicielami CSA w osobach Caleba Huse’a i Jamesa Bullocha. Należności za dostawy były opłacane obligacjami opartymi o podstawę zamożności Południa – bawełnę. Dopóki sprawy na frontach szły chociażby jako-tako, obligacje były cenne niczym złoto. Krach nastąpił w maju 1865. L.A.Co miała w tych obligacjach wierzytelności Południa na miliony dolarów. Zwycięzcy nie zamierzali płacić zobowiązań CSA. L.A.Co popadła w poważne problemy finansowe i upadła na wiosnę 1866. Jej udziałowcy założyli w tym samym roku również w Londynie London Small Arms Co. Ltd. dalej dzielnie konkurującą z RSAF. Tyle że teraz produkowano tu Martini- Henry i dalej Lee- -Enfieldy aż do 1935 roku.
Współczesność to repliki. Praktycznie Parker – Hale, Euroarms, Armi Sport.
Amerykanie dyskutują o pociskach i naważkach prochu. Oczywiście podstawa to różne Minie. Są w handlu ponoć kulolejki do unowocześnionej formy pocisków Pritchetta. Piszą o tym Norwegowie na forum svartkrutt.net. Oni właściwie zamówili ich kilkadziesiąt w Lee Precission w kalibrze 0,568. Praktycznie są dostępne kulolejki Lee seryjne do Minie 0,575 i 0,578 (najlepsze Original Minie 0,575 500 grs – pytać Rusznika o szczegóły) oraz Lymana. Tu wybór jest większy. Także RCBS produkuje kokile do Minie o kalibrach 576 – 578 – 580 – 584. Można je zamówić choćby w stifters-gunflints.de, który sprzedaje też kokile Hensela 0,577. Pedersoli także oferuje kilka kokilek, zarówno takie mosiężne z drewnianymi rączkami do ładnego wyglądania, jak i stalowe do pocisków 577 – 580 – 585. O tym pisał Tomek44. Poniżej są wzory Minie f. Rapine która produkuje aluminiowe kokile do min. pocisków Pritchetta.
Link: http://www.customreloads.com/rapine.html
Ogólnie Amerykanie zalecają: zmierzyć kaliber w polach, kupić nadkalibrową kulolejkę, starannie kalibrować pociski do kalibru lufy, mocno smarować. Nie przejmować się jak strzela za wysoko, bo tak się zdarza. Podobno żołnierzy Wojny Secesyjnej instruowano celować w sprzączki od pasów wroga.
Zalecane naważki 60 – 70 grs. Zwykle 2F ale piszą tez o 3F. Dobrze zacząć od 35-40 grs i próbować coraz większych naważek, nie więcej jak 80 grs. Ogólnie zasada jak zawsze – każda broń wymaga indywidualnego doboru pocisku i naważki. Taki truizm. Armi Sport podaje też wśród zalecanych pocisków kule 0,575 cala ładowane na flejtuch. Amerykanie na swoich forach także dopuszczają taka możliwość jednakże celność jest nieprzesadna.
Tyle Amerykanie. Teraz nasza kolej.
