Broń CP
Broń CP

Reklama

Navy z krótką lufą
Strona w budowie - test
 

Navy z krotka lufą

Navy z krotka lufa, czyli sheriff

Moje zainteresowanie sheriffem zaczęło się pewnego razu na strzelnicy , gdy strzelając z navy  z 7,5 calową lufą stwierdziliśmy z kolega ze ów rewolwer  średnio się nadaje do szybkiego ostrzelania kilku tarcz z niewielkiego dystansu. O ile z 25m w miarę szybkie przesuwanie go z tarczy na tarcze jeszcze nie nastręczało problemów , to przy zmniejszeniu dystansu coraz trudniej było opanować ruch broni, tak aby w miarę szybko i jednocześnie celnie  strzelać do poszczególnych celów.

Spośród tradycyjnych rewolwerów „cap & bali", na naszym rynku, zgodnie z obowiązującą ustawą, dostępnych jest tylko kilka modeli Colta, których pier­wowzory powstały przed 1850 rokiem. Jednym z najchętniej kupowanych, jest model nazywany Navy 1851 - a to od roku przyjęcia na uzbrojenie przez ma­rynarkę Stanów Zjednoczonych AP. Tra­dycyjnie produkowany w kalibrze.36, a w postaci repliki dostępny także w kalibrze .44, swego czasu był jednym z najpopularniejszych rewolwerów. Ma­sowo wytwarzany przez Colta, równe masowo podrabiany przez innych wy­twórców, najczęściej bez jakiejkolwiek licencji, czasem różniąc się nieco od pierwowzoru. Dzięki swojej poręczności, prostocie budowy, niezawodności i skuteczności, bardzo szybko stał się bronią chętnie kupowaną przez cywili, a więc i produkowaną głównie na rynek cywilny. Jego podstawowa wer­sja, wyposażona w lufę o długości 7,5 cala,


była bronią celną i skuteczną, pozwalającą prowadzić ostrzał nawet na dystansie 50 m i więcej. W latach 50-tych XIX wieku gdy trafił do rąk wprawnego strzelca był bardzo nie­bezpieczny, a dzięki długiej linii ce­lowania nawet mniej doświadczonym właścicielom pozwalał na skuteczną obronę. Długa lufa ma jednakże swoje wady, utrudnia przenoszenie i szybkie dobywanie broni, rewolwer wolniej naprowadza się na cel, a ruch już rozpoczęty trudniej opanować. I o ile 7,5 cala lufy dają przewagę na otwartej przestrzeni, gdzie cel widać z daleka, jest czas na jego namierzenie i bardzo przydaje się większy zasięg broni, o tyle w warunkach uliczno saloonowego zaprowadzania porządku jest ograniczeniem. Dlatego zaczęto. Skracać lufy w broni przeznaczonej do miejskiego użytku, niekiedy drastycznie, zostawiając ledwie jej kawałek, gdy po­siadacz takiej broni planował jej uży­jcie na dystansie stolika do pokera. Za­pewne jakimś pośrednim rozwiązaniem był rewolwer z lufą 5,5 cala,


wyraźnie lżejszy i wygodniejszy od dłuższej wer­sji a jeszcze dysponujący dostatecznie długą lufą, aby celnie strzelać na uli­cy czy w dużej sali barowej. Taki skrócony Navy, zwany obecnie Sheriffem miał skuteczność zdecydowanie większą niż Pockety w kalibrze.31, a wymiary i masę pozwalające na łatwe przenoszenie i szybkie dobywanie w razie konieczności.

Nadarzyła się okazja, abym w drodze wymiany stał się posiadaczem, uży­wanego, ale w całkiem dobrym sta­nie Colta Navy z lufą 5,5 cala w kalibrze.36 sygnowanego Hege-Uberti. W rewolwerze od razu dokonałem kil­ku małych poprawek - zdjąłem lakier z chwytu, a drewno wykończyłem na olej i wosk. Zabieg ten mało że po­prawia estetykę broni, daje również powierzchnie drewna nie ślizgającą się w ręce. Oczywiście musiałem dopasować i dopolerować mosiężną ramę do nieco zmienionych wymiarów drewna. Oprócz tego w rewolwerze wykonano porządny stożek wejściowy lufy i jej koronę, a cały szkielet został minimalnie poprawiony, ponieważ rewolwer lekko zadzierał lufę. Poprawka ta skutkowała także tym, że fabryczny klin zaczął pasować i daje się już bardzo niewielkim wysiłkiem wsuwać i wysuwać a rewolwer można bez  trudu rozebrać. Szczelina między bębnem a lufą również stała się regularna i nieco mniejsza. Tutaj musze zaznaczyć że wśród sprzedawanych nowych rewolwerów, bardzo rzadko można spotkać fabrycznie dobrze spasowane. Najczęściej pomimo ze po wyjęciu z pudelka, zdolne są do strzelania wymagają jednak mniejszych lub większych poprawek, po których dopiero można powiedzieć, że rewolwer dobrze strzela.

Nabytek okazał się jak najbardziej trafiony. Rewolwer jest zgrabny, poręczny i jednocześnie całkiem skuteczny: Można z niego dość celnie postrzelać na 25 m, ale tak naprawdę najciekawsza zabawa jest wtedy, gdy strzela się z niego na dystansie mniej­szym, oraz gdy trzeba ostrzelać kilka celów. Krótka lufa powoduje; że re­wolwer można szybko naprowadzić na cel i łatwo go na tym celu zatrzymać. Nie da się ukryć, że nie jest to bron tarczowa, strzela celnie, ale ta celność  to rozrzut o średnicy jakichś 15-20 cm na 25 m przy starannym celowaniu  i ściąganiu spustu. Krótsza lufa to także krótsza linia celowania. Ale przecież rewolwery czarnoprochowe z otwar­tym szkieletem generalnie nie są tarczówkami, choć można nimi uzyskać bardzo przyzwoite wyniki, to jednak do celnego strzelania lepiej kupić pistolet. Największą zaletą jest przede wszystkim wielostrzałowość i moż­liwość oddania tych strzałów w dość krótkim czasie.

Naważki i pociski jak do wersji z długą lufą, końcu bęben i szkielet są ta­kie same. Producent podaje, że można stosować naważki do 25 grains (oko­ło 1,6 grama) prochu przy strzelaniu kulą.  W kalibrze.36 najzupełniej wystarcza ładowanie 1 gramem prochu i kula (nie zapominając o przybitce), choć można również zastosować naważkę 1,25 grama i pocisk rewolwerowy .375 który wtedy ląduje się bez przybitki. Pocisk ma płaskie dno  i przybitka nie jest konieczna ,pocisk zagłębia się w komorze akurat tuz poniżej krawędzi komory. Przy takim ładowaniu należy bezwzględnie pamiętać o solidnym zabezpieczeniu komory nad pociskiem smarem co pozwoli na unikniecie kłopotu jakim jest odpalenie sąsiednich komór Największą wadą 5,5-calowej lufy jest fakt, że skróceniu uległ również pobojczyk i o ile przy lufie 7,5 cala wtłaczanie kul czy pocisków integralnym pobojczykiem nie stanowi najmniejszych pro­blemów (o ile stop, z którego Odlano pociski nie jest zbyt twardy), to w przy­padku krótszego pobojczyka mamy problem. Można stosować przedłużkę nakładaną na ramię pobojczyka, można próbować dociskać pociski opierając ramię pobojczyka o jakąś płaską powierzchnię, można próbować swoich sił ręką zabezpieczoną rękawicą, a to wszystko przy pociskach z czystego, miękkiego ołowiu. Po prostu dźwignia  uległa skróceniu i nie jest to już takie proste.

 

Skutkiem tego że stałem się po­siadaczem Sheriffa, mój kolega po­stanowił również sobie taki rewolwer sprawić. Doświadczenie wyniesione ze strzelania moją.36 sprawiło, że namówiłem kolegę na zakup wer­sji w kalibrze .44.


Były dwa istotne powody, aby tak zrobił. Po pierwsze - rewolwery w kalibrze .44 są lżej­sze od swoich odpowiedników w ka­librze .36, bo przy takich samych wy­miarach zewnętrznych (z wyjątkiem bębna) mają większy kaliber, a więc mniej metalu wewnątrz. Daje się to wyraźnie wyczuć, szczególnie w od­niesieniu do lufy. Dzięki temu środek

 Ciężkości całego rewolweru jest wy­raźnie przesunięty w kierunku trzymającej go ręki. Powodem drugim było to, że największa wada rewolwerów Navy w kalibrze .44, jest praktyczniej nieistotna w przypadku Sheriffa. Mia­nowicie w rewolwerach Navy .44 są dość cienkie ścianki bębna, a nie wszyscy użytkownicy chcą przestrzegać zaleceń producenta dotyczących naważek prochu. Czasem aż się prosi, żeby je  zwiększyć, gdy chcemy postrzelać na większy dystans, albo

Gdy oczekujemy mocniejszych wrażeń podczas strzelania. Oczywistym rozwiązaniem jest zakup rewolweru Dragoon,


który ma bęben adekwatnych rozmiarów do swojej wielkości. Pro­blemu tego nie ma również przy wer­sji .36, ponieważ w nim są generalnie mniejsze komory a ich ścianki grubsze Natomiast w przypadku Navy .44 z 5,5" lufą problem ten wprawdzie też ist­nieje, ale z racji krótszej lufy ciągoty do zwiększania naważek prochu są pozbawione podstaw, rewolwer ten służy do strzelania na mniejsze dy­stanse, a ewentualna Większa dawka prochu i tak zapewne spali się poza  krótszą lufą w postaci efektownego  fajerwerku. Dodatkowo.44 strzela zdecydowanie cięższą kulą niż .36 (dla kalibru .36 dopiero pociski ważą podobnie do kuli kalibru .44), co spra­wia, że przy zbliżonych naważkach prochu rewolwer .44 daje nieco moc­niejsze wrażenia podczas strzelania, a w przypadku gdy nie jest oczekiwana precyzyjna celność, może być to uważane za zaletę. Rewolwery w kalibrze .44 brudzą się nieco wolniej od tych w mniejszym kalibrze, ale nie ma to znaczenia, gdy rewolwer daje się łatwo rozebrać i można nawet na strzelnicy przetrzeć wnętrze lufy i bęben.

W efekcie, kolega zamówił rewolwer firmy Pietta w postaci tak zwanego kit'u czyli wersji do wykończania, a wy­kończenie powierzył pracowni „Stara Strzelba". Zaletą tego rozwiązania było to, że otrzymał rewolwer bez oksydy, z polerowaną stalą, drewnem od razu zrobionym właściwie i poprawkami wpro­wadzonymi już podczas wykańczania. Miałem możliwość strzelania z tego re­wolweru, i z przyjemnością zauważyłem, że założenia okazały się słuszne. Jest on lżejszy od mojej .36, jeszcze łatwiej jest nim „manewrować", strzela równie celnie, a wykończenie jest po prostu wspaniałe i broń prezentuje się okazale. Rewolwer strzela kulami kalibru .454 z naważki 24  grains prochu ,czyli około 1,5 grama. Jest  to naważka zbliżona do zalecanej przez producenta (zaznaczam że Stosowana  na własną odpowiedzialność , ponieważ Pietta zaleca dla tego kalibru 15 grains ale Uberti nawet do 30 grains) z doświadczenia wynika jednak ze nie sprawia to kłopotu w Navy .44 , a jednocześnie daje już wyraźny, mocny strzał

Podsumowując , zakup rewolweru z lufą 5,5 cala, jest bardzo dobrym wyborem dla kogos kto nie oczekuje od tej broni wielkiej celności albo do precyzyjnego   strzelania ma inną broń, natomiast jest zainteresowany bardziej „praktycznymi" aspektami strzelania. Oczywiście w tym wypadku chodzi o historyczno-praktyczne formy strzelania, osadzane w re­aliach XIX wieku, a najlepiej Dzikiego Za­chodu, skąd broń pochodzi, l właśnie w takiej, historycznej formie, ten rewolwer chyba najlepiej się odnajdzie, ostatecznie strzelanie dawniej byto przede wszyst­kim praktyczne, a obecne zmiany w jego  formie warunkowane są niezawodnością broni, tempem przeładowania i liczbą możliwych do strzałów oddania. Koledzy Zajmujący się strzelaniem praktycznym, zapewne nie będą mieli problemów z ustawieniem torów do strzelania z takiego rewolweru, uwzględniając jego cechy  i możliwości. Jeżeli dodamy do tego stroje, kabury (jak choćby zaprezentowana na zdjęciu typu Huckleberry),

Image

akcesoria  i rekwizyty nawiązujące do epoki, to efektem może być świetna zabawa o cha­rakterze kowbojskim, sprawnościowym, rekreacyjnym.

Kiedy wytwórnia Colta wyprodukowała wersję rozwojową modelu Navy, po­legającą na w sumie niewielkich modyfikacjach takich jak zmniejszenie i zaoblenie konsoli, zastosowanie okrą­głej lufy pobojczyka z zębatką, a póź­niej i kanelowanego bębna, oczywiście i w niej też skracano lufę.


 

Rewolwery odprzodowe były produkowane do lat 70-tych XIX w (podróbki zapewne dłużej), używane  jeszcze wiele lat po  zakończeniu produkcji, szczególnie na obszarach,  gdzie dostep do nowoczesnej broni a zwłaszcza amunicji był utrudniony,

Westerny na ogol pokazują nam że na Dzikim Zachodzie  strzelano od razu z rewolwerów  na amunicje scaloną i Winchesterów  choć była to bron na  owe czasy droga, bo nowoczesna. Wiadomo jednak że odprzodowy rewolwer czarnoprochowy nie ustąpił ani łatwo ani szybko. Aby z niego strzelać wystarczyło mieć kule, proch i kapiszony przez co utrzymał się w  praktycznym użyciu, często też później konwertowano je na współczesną amunicje. To była w swoim czasie świetna broń

 

Marcin  Abratowski  maj 2006