Broń CP
Broń CP

Reklama

Lunety
Strona w budowie - test
 

Lunety 

 

Trafiły do mnie dwie lunety. Trzecią sam posiadam. Postanowiłem więc dokonać porównania:

 


 

 


 

 

Dwie pierwsze lunety wyglądają na produkt jednego producenta. Wskazuje na to zarówno zastosowany materiał jak i zamienność części. Różnica polega na oznaczeniu: Hakko 45x15 JAPAN i D.W.G. 4x15 JAPAN oraz długości lunet. Hakko jest lunetą ok. 83 cm (32 ½ cala) a D.W.G. ok. 47 cm (18 ½ cala) Piszę „około”, bo w obu przypadkach możliwe jest wykręcenie okularu celem korekty ostrości obrazu co oczywiście ma wpływ na długość lunety..

Hakko: Luneta wykonana z mosiądzu. Długa, lecz jednocześnie dość lekka. Przy pierwszym kontakcie może się podobać. Ładny mosiądz w dwóch odcieniach. Solidne wykonanie. Konstrukcja optyczna najprostsza z możliwych: zaledwie dwie soczewki. O hermetyczności czy gazie w środku możemy tylko pomarzyć. Wkręcane zakrywki okularów. Prosty krzyż składający się z dwóch nitek. Rozwiązanie proste, lecz przy tym powiększeniu pewnie wystarczające. Załączony montaż z prostą regulacją. Długość lunety pozwala myśleć o zamontowaniu jej w miejscu montażu muszki i szczerbinki karabinu. Na broni musi doskonale wyglądać. Wszystko to można uznać za zalety tej lunety. Spójrzmy jednak przez nią.

 


Na samym początku mamy problem ze złapaniem pełnego światła a jeśli już to nam się udało: mamy masę blików w lunecie oraz poważny kłopot z ostrością. Po dłuższej jednak walce z oporem materii udaje się znaleźć położenie, które pozwala cieszyć się obrazem i widokiem krzyża na celu. Tyle, że jest to niesamowicie trudne w uzyskaniu i utrzymaniu tego dobrego obrazu, a przecież mamy strzelać, a nie bawić się lunetą.


Jak już wspomniano wcześniej: luneta nie jest hermetyczna, a więc może parować. Dzięki temu jednak możemy ją rozkręcić celem zbadania wnętrza. Długi tubus w środku jest błyszczący. Czarna, błyszcząca powłoka zapewne jest winowajcą tych blików. W lunetach współczesnych i generalnie w optyce stosuje się czarne pokrycia matowe - tu jak widać miało się błyszczeć.

No ale skro udało się zerknąć przez lunetę oceńmy obraz.


Obraz mało wyraźny i niestabilny jakościowo. Trudno uzyskać obraz z pełnym światłem, bo takie położenie było praktycznie nieuchwytne dla obiektywu aparatu. Przy pełnym świetle bliki skutecznie uniemożliwiały obserwację czegokolwiek.

Tylko w bardzo wąskim zakresie obraz jest czytelny, choć jakość jego pozostawia wiele do życzenia. Każda odchyłka oka na boki lub zmiana odległości lunety od oka skutkuje drastycznym spadkiem jakości obrazu. Krzyż wyraźny, cienki nie zasłaniający celu. Na ciemnym jednak tle będzie nieczytelny. Luneta chyba nieznacznie ściemnia obraz, lecz jest to subiektywne odczucie. Kolejne zdjęcia przedstawiają obraz uzyskany w tej lunecie.

 

 

 


 

 

Krótsza luneta D.G.W. Mniej mi się podoba. Długość jej utrudnia montaż na broni, bo zdecydowanie będzie trudno zamontować ją w miejscu muszki i szczerbinki.

Konstrukcja podobna jak poprzedniczki. Dwie soczewki. Krzyż prosty składający się z dwóch nitek. Załączony montaż dwuczęściowy pozwalający dokonać regulacji zarówno w pionie jak i w poziomie. Rozwiązanie identyczne jak poprzednio. Przód stanowi obejma montowana do podstawy przykręcanej do lufy broni. Konieczne jest przy tym wykonanie dwóch otworów w lufie i ich nagwintowanie. Tylny montaż można by nazwać swoistym dziełem sztuki ślusarskiej, lecz z racji licznych wad – dziełem nie jest a raczej koszmarkiem.


Zdecydowanie lepszy obraz. Wygląda, że odrobinę jaśniejszy. Bez większego problemu udaje się odszukać położenie pozwalające cieszyć się pełnym światłem i dobrym obrazem. Nie występują bliki. Po zerknięciu do środka  - tu również czarna, błyszcząca powłoka lecz jest coś jeszcze. Między soczewkami zamontowano przysłonę z otworem. Coś jak przysłona w obiektywie aparatu. Sądzę, że bliki dzięki temu zostają na przysłonie, a strzelec może cieszyć się całkiem przyzwoitym obrazem. Tu również krzyż jest dobrze wykonany. Nie zasłania celu, ale również będzie niewidoczny na ciemnym tle. Może w dłuższej lunecie ktoś tę przysłonę wyjął lub zapomniał włożyć? Na to pytanie nie znajdziemy dziś jednak odpowiedzi. Obie lunety, bowiem przywędrowały do mnie jako używane.

 

 

 


 


Luneta Malcolma już była raz opisywana. Był to opis w związku z Wessonem. Tu, więc tylko dokonam porównania. Długi stalowy dla odmiany tubus z możliwością zamontowania przedłużek. Luneta malowana na czarno. Elementy okularu i gniazda montażu przedłużeń – mosiężne. Luneta opisana jako 6x15 a więc posiadająca większe powiększenie przy tym samym świetle.

 


 

 

Obraz poprawny. Krzyż  -jak u konkurencji – dobrze wykonany. W komplecie dostajemy całkiem sprawny montaż. Wadą jego jest „ręczna winda” regulacji wysokości.. Mimo skali zaznaczonej na sąsiadujących ze sobą elementach - regulacja jest trudna i niepowtarzalna. Można temu zaradzi dokupując mechanizm wind na śrubie.

Tubus szczelny, wypełniony gazem obojętnym wg deklaracji producenta. Niestety za te udogodnienia trzeba dość słono zapłacić.

 

Marek Kowalczuk