Obsługa rewolweru |
![]() |
![]() |
...Południe w zapyziałej mieścinie gdzieś w Teksasie. Słońce stoi wysoko paląc niemiłosiernie. Nieliczni gapie schowani pod dachami zerkają nerwowo na ulicę. Na ulicy, naprzeciwko siebie stoją dwie postacie w kapeluszach. Ręka opuszczona przy biodrze, nerwowe ruchy palcami, przymrużone powieki...
Czy pamiętamy tę scenę z niezliczonych westernów ? Czy pamiętamy lekturę książek awanturniczych, których to bohaterowie nie rozstawali się ze swoimi bębenkowcami i dowodzili mistrzowskich umiejętności strzelając w monetę podrzuconą do góry ? Wśród broni czarnoprochowej ogromną popularnością cieszą się rewolwery. Jako, że w stosunku do broni długiej są stosunkowo skomplikowane i ich obsługa różni się dosyć znacząco chciałbym przedstawić kilka informacji przydatnych początkującym posiadaczom. Podobnie jak nauki jazdy nie zaczyna się od wyprzedzania również my zaczniemy od podstaw pozwalających na zapoznanie się z bronią. Zabierzmy się więc najpierw za demontaż...
Rewolwer na którym będziemy ćwiczyć w tym artykule to replika Colta Navy kaliber .44 . Jego kaliber to pewne nieporozumienie jako, że oryginalnie rewolwery te były produkowane w kalibrze .36. Jednak w zakresie obsługi i ładowania nie stanowi to różnicy. Jest to typowa replika produkcji włoskiej, które to w większości są dostępne na naszym rynku.
Obraz prezentuje rewolwer widziany od góry.
Widzimy ośmiokątną lufę, bęben i kurek opierający się na wycięciu w bębnie, w którym umieszczony jest kominek. Aby rozłożyć rewolwer w pierwszej kolejności musimy usunąć klin mocujący lufę do szkieletu. Zazwyczaj wystarczy go nacisnąć zdecydowanie palcem, jednak nowe egzemplarze nie wyrobione jeszcze używaniem mogą wymagać użycia do tego celu mosiężnego młoteczka czy drewnianego klocka. Nigdy nie używaj narzędzi stalowych gdyż stal z jakiej są wykonane repliki jest bardzo miękka i jakiekolwiek uderzenia stalowym narzędziem mogą zniszczyć czy odkształcić klin czy lufę. W prezentowanym modelu klin wybija się na lewą stronę choć może zdarzyć się również sytuacja odwrotna. W większości replik klin posiada małą blokadę pośrodku zakończoną występem. Może ona być skierowana do góry bądź na dół w zależności od modelu. Na tym zdjęciu widzimy klin wysunięty do końca
Widać wyraźnie wycięcie ,w które wchodzi klin. Zdejmujemy bęben i mamy rozłożony rewolwer.
Podczas użytkowania w wyniku znacznych sił działających na oś bębna, klin i jego mocowanie wyrabiają się co powoduje luzy i "klekotanie" bębna i lufy. W takim przypadku pomaga założenie cienkiej podkładki na oś bębna. Jednak gdy z czasem luzy staną się zbyt duże podkładki nie pomogą i wymagana będzie interwencja rusznikarza, który spasuje elementy do ich pierwotnego stanu. Przypadłość ta niestety jest charakterystyczna dla rewolwerów systemu Colta i została wyeliminowana dopiero w późniejszych konstrukcjach przez zastosowanie szkieletu ramowego, którego pochodzenie datuje się po roku 1850 (z tego też powodu nie będzie omawiany).
Aby postrzelać musimy broń zmontować z powrotem. A więc zakładamy bęben na szkielet ,na oś bębna wsuwamy lufę i mocujemy całość klinem. Zwróćmy uwagę aby klina nie założyć odwrotnie gdyż mógłby się wysunąć podczas strzelania a szukanie go w trawie do przyjemności raczej nie należy.
W tej pozycji możliwe jest także obracanie bębna. Obracamy bęben w kierunku ruchu wskazówek zegara aby sprawdzić czy nic go nie blokuje. Sprawny bęben powinien obracać się z lekkim oporem wydając odgłos terkotania zapadki. Pamiętajmy że pozycja pośrednia kurka ma na celu chwilowe zabezpieczenie rewolweru przed wystrzałem. Nie powinno się jej traktować jako bezpiecznika i nosić broni załadowanej w kaburze z napiętym kurkiem polegając na jego niezawodności. Są na to inne sposoby, które podam w dalszej części artykułu. Następnie napinamy kurek do końca i zwalniamy naciskając spust jednocześnie trzymając za kurek drugą ręką.
Nigdy nie naciskajmy spustu nie przytrzymawszy kurka ani nie strzelajmy "na sucho". Siła uderzenia kurka o kominek jest dosyć znaczna. O ile mosiężny miękki kapiszon amortyzuje uderzenie podczas strzału to jego brak powoduje uszkodzenie kominka. Nawet jeżeli objawy nie są widoczne od razu to w najbliższym czasie może zdarzyć się pęknięcie, złamanie czy sklepanie kominka w wyniku czego nie będzie możliwe założenie kapiszonu na taki kominek. Jeżeli broń posiada kominki wykręcane to wymiana uszkodzonego kominka nie jest operacją skomplikowaną. Wystarczy wykręcić uszkodzony kominek specjalnym kluczem do kominków i wkręcić w to miejsce nowy. Jeżeli jednak kominki wytoczone są z jednego bloku materiału razem z bębnem sytuacja komplikuje się i bez pomocy rusznikarza raczej się nie obejdzie. Wszystko gotowe ? Broń sprawna ? No to przechodzimy do kolejnej fazy naszego kursu czyli ...
Ładowanie Poniżej widzimy komponenty potrzebne do załadowanie rewolweru. Są to prochownica wykonana z rogu bydlęcego zawierająca czarny proch, pudełko kapiszonów niezbędnych do odpalenia ładunku prochowego no i oczywiście kule. Kule stosowane w rewolwerach powinny być nadkalibrowe tzn. ich średnica powinna być większa od kalibru lufy. A więc np. dla najpopularniejszego u nas kalibru .44 stosuje się kule o średnicy .454 cala.
Na zdjęciu zabrakło jednego ważnego elementu. Smarowniczki ze smarem bądź wazeliną techniczną. Jaka jest jej rola wyjaśnimy sobie później. Odciągamy kurek w położenie pośrednie co umożliwia obracanie się bębna. Wsypujemy proch z prochownicy.
Innym bardzo poważnym powodem dla którego powinno unikać się sypania prochu bezpośrednio z prochownicy jest możliwość jej eksplozji. Wyobraźmy sobie że podczas trzymania ręką za prochownicę następuje zapłon prochu. Co w tej chwili trzymamy w ręce? Eksplodujący granat! Drastyczne ale realne. Pamiętajmy że drobinki prochu np. żar z pyłu węglowego w prochu niskiej jakości może się tlić przez kilkadziesiąt sekund. Dlatego odczekanie przed ponownym ładowaniem co najmniej minuty i używanie do tego celu fiolek zabezpieczy nas przed nieszczęśliwymi wypadkami.
Następnie obracamy bęben zgodnie z kierunkiem wskazówek zegara tak aby nasza załadowana komora znalazła się pod dzwignią pobojczyka.
Odciągamy kurek do końca co powoduję iż bęben zostaje zablokowany w tej pozycji. Trzymając lewą ręką za rękojeść z lufą skierowaną ku górze naciskamy energicznie na dźwignię pobojczyka ,która wpycha kulę do komory ściskając ładunek. Po odwiedzeniu pobojczyka kula nie powinna wystawać ponad powierzchnię bębna ani z niego wypadać przy odwróceniu lufą do dołu.
Zwalniamy kurek do położenia pośredniego odblokowując możliwość obrotu bębna i operację ładowania przeprowadzamy dla pozostałych komór.
Specyficzna konstrukcja rewolweru powoduje iż część gazów prochowych przy strzale ucieka przez szczelinę pomiędzy lufą a bębnem. Gazy te są bardzo gorące i skutek ich działania widzimy na bębnie w postaci czarnego osadu po strzale. Podczas strzelania z rewolweru może wystąpić zjawisko samozapłonu kilku komór rewolwera równocześnie. Dzieje się tak gdy w wyniku załadowania zniekształconej bądź zbyt małej kuli gazy prochowe zainicjują ładunek w komorach sąsiednich. Podczas ładowania mogą pozostać też drobinki prochu bądź pyłu ,które w takiej sytuacji mogą posłużyć jako zapalnik.
Przed taką sytuacją będzie nas chronić zasmarowanie każdej z komór smarem.
Tak zabezpieczone komora nie ma szans na przypadkowe odpalenie. Smarowanie to nie wpłynie w znaczący sposób na balistykę kuli a będzie też zmniejszało opory przetłaczania kuli przez lufę co powinno zwiększyć minimalnie prędkość. Kula przechodząc przez lufę zostawia też cienką warstwę smaru na ściankach co ułatwi późniejsze mycie. Oczywiście smarowanie komór nie zwalnia nas z zakazu trzymania ręki przed bębnem ze względu na Murphego, który tylko czeka na naszą nieuwagę.
Czynność ta wydawałoby się najprostsza może czasami nas wyprowadzić z równowagi. Kominki w niektórych rewolwerach mają rozmiar minimalnie większy niż kapiszony, których aktualnie używamy. Kapiszony spadają bądź ciężko je założyć. W pierwszym przypadku zazwyczaj pomaga lekkie zgięcie miseczki i nadanie jej owalnego kształtu. W drugim przypadku gdy kapiszon jest za mały czasami po założeniu nie następuje strzał. Uderzenie kurka spowodowało jedynie dopasowanie kapiszona i dociśniecie do kominka. Dopiero powtórne napięcie i pozwoli oddać strzał. Dlatego trzeba doświadczalnie wypróbować kapiszony jakiego producenta najlepiej się sprawdzają w naszym wypadku. Są na rynku kapiszony o karbowanej w harmonijkę ściance. Są one dosyć miłe z racji tego iż pasują na mniejsze kominki a na większych lekko się rozszerzają i dopasowują do rozmiarów kominka.
Opuszczamy kurek na bęben i teraz możemy spokojnie włożyć go do kabury. Przed rozpoczęciem strzelania wystarczy założyć brakujący kapiszon. Rewolwery nowszych konstrukcji np. Remingtona posiadały położenie pośrednie bębna ze specjalnym wycięciem pomiędzy komorami , które umożliwiało opuszczenie kurka i przenoszenie rewolweru ze wszystkimi komorami naładowanymi. Niestety są to najczęściej konstrukcje wykraczające poza limit roku 1850. A więc ładuj... ...cel...pal! Aby wystrzelić z naszego rewolweru wystarczy teraz odciągnąć kurek w tylne położenie. Rewolwery systemu Colta nie posiadały zewnętrznej szczerbinki. Jej rolę pełni wycięcie w kurku widoczne dopiero po jego odciągnieciu. Kierujemy broń w kierunku tarczy, celujemy i... pudło. Czasami okazuje się że rewolwer strzela gdzieś w bok lub za wysoko. Najczęściej jest to efektem niewłaściwej techniki strzelania. Rewolwer wymaga zupełnie innej techniki niż przy współczesnej broni. Jakiej nie powiem gdyż każdy musi ją wypracować indywidualnie. Jak mawia przysłowie "trening czyni mistrza". Możliwość regulacji przyrządów celowniczych jest bardzo ograniczona i najczęściej ogranicza się do spiłowania pilnikiem muszki. Jednak jest to czynność jednorazowa i nieodwracalna dlatego zanim chwycimy za pilnik poświęćmy więcej czasu na strzelnicy aby broni po prostu nie zniszczyć. W trakcie strzelania często zdarza się, iż rozerwane kapiszony spadają w mechanizm bębna i ulegają tam "zmieleniu" bądź uniemożliwiają jego obrót. W takiej sytuacji trzeba po prostu rozłożyć rewolwer i usunąć zawadzające resztki. Niestety jest to przypadłość rewolwerów kapiszonowych. Po zakończonym strzelaniu rewolwer czarnoprochowy należy niezwłocznie umyć.
Opracowanie: Sebastian |



.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)